Drukuj
Odsłony: 2776

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 Nóż w ręce kobiety w podeszłym wieku okazał się śmiercionośnym narzędziem. Mieszkanka wsi spod Szczucina oskarżona została przez dąbrowską prokuraturę o zabicie swojego zięcia. Do zadania ciosu przyznaje się, ale zapewnia, że nie chciała mężczyzny zabić. 45-letni Piotr S. zmarł latem minionego roku. Życia nie uratowały mu trwające tydzień starania lekarzy ani dwie operacje. Ostrze noża wbite w brzuch dokonało zbyt rozległych spustoszeń - mężczyzna miał uszkodzony pęcherzyk żółciowy, nerkę, przebite jelito i krwotok wewnętrzny.

 Wszystko zaczęło się od rodzinnej awantury w domu, który rodzina Piotra S. dzieliła z teściową. Tłem małżeńskiej kłótni były sprawy osobiste. Teściowa w wymianie zdań nie brała udziału. Ale to ona zdecydowała się wezwać policję. Patrol Piotra S. nie zastał. Mężczyzna schował się i z ukrycia wyszedł dopiero, gdy radiowóz odjechał. - Miał do teściowej pretensje o zgłoszenie interwencji na policję - mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Z rekonstrukcji wydarzeń wynika, że po odjeździe policji Piotr S. miał się głośno dobijać do drzwi pokoju teściowej. Gdy ta w końcu je uchyliła, zobaczyć miała w ręku zięcia nóż. Mężczyzna podobno jednak nie wykonywał ostrzem żadnych gestów. - Kobieta zamykając drzwi, trąciła zięcia w rękę, a nóż upadł na podłogę. Podniosła go i wtedy ugodziła mężczyznę - mówi prok. Potoczek-Bara. 

Pierwotnie 75-latka usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa. Ostatecznie przed Sądem Okręgowym w Tarnowie sądzona będzie za zabójstwo. Przez kilka miesięcy przebywała w tymczasowym areszcie. Opuściła go w listopadzie po zażaleniu obrony. Śledczy w postępowaniu kobiety nie dopatrzyli się znamion obrony koniecznej. Ich zdaniem oskarżona nie dopuściła się także zabójstwa w afekcie. Psychiatrzy ocenili natomiast, że ma ona w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność. Teoretycznie najwyższa grożąca jej kara to dożywocie. 

Andrzej Skórka

[Źródło: gazetakrakowska.pl]